Jesteśmy na pobycie weekendowym miejsce super dojazd rowerem do centrum wyśmienity - ścieżkami rowerowym. Warunki sanitarne dla niewymagających OK. Wymagających Zapraszam do hoteli pięciogwiazdkowych 🙃. Ciepła woda jest, prysznic jest rzut szarej wody z kamperów i zrzut kasety. Bardzo ale to bardzo bardzo miła obsługa
Zobacz oryginalną recenzję ↗kemping · Wawer
Przystań wędkarska SUM PZW Warszawa Koło nr 4 camping
Lista
Informacje o obiekcie.
Usługi
Kategorie i usługi
Opinia publiczna
Recenzje klientów
Szukając późnym wieczorem miejsca na nocleg trafiliśmy tutaj. Właściciele na nas czekał, ulokował sensownie, a formalności odłożył do jutra. Miejsce pamięta dawne czasy, ale jest zadbane, dostępna jest kuchenka, pralka, strefa jadalna, mogłoby być jednak więcej sanitariatów. Dobra lokalizacja, nie czuć wielkomiejskiego gwaru, komunikacja miejska blisko, a do najbliższego sklepu jakieś 10 minut. Klimat wręcz międzynarodowy, rejestracje z całej europy -trafiliśmy akurat na rozgrywki Sper Cup.
Zobacz oryginalną recenzję ↗Było super:-) cicho, przytulnie. Byliśmy 2 osoby dorosłe plus córka. 2 namioty 2os. Zapłaciliśmy 48 zł za noc plus 12 zł za prysznic dla jednej osoby. Właściciel bardzo uprzejmy. Nie wzięliśmy czajnika- zagotował dla nas 2 razy wodę. Ubikacje dwie- stan bardzo dobry. Dwa prysznice- jakby w tym samym pomieszczeniu co kibelek. Sporo miejsca. Jest altanka i miejsce na grilla i ognisko. Blisko most. I centrum Warszawy. Polecamy serdecznie
Zobacz oryginalną recenzję ↗Chciałbym wszystkich z całego serca i serdecznie ostrzec przed wątpliwą przyjemnością spędzenia choćby chwili na Camping i przystań SUM Koło Nr 4 PZW Warszawa. To jest Dramat przez duże D. W stolicy byłem przejazdem i potrzebowałem miejsca do zacumowania przyczepą na jedną noc. Przy rezerwacji telefonicznej dopytałem o cenę i zostałem poinformowany, że zapłacę 140zł. Pojawiła się prośba o gotówkę, bo nie ma możliwości płatności kartą. Lokalizacja mi pasowała, cena również. Dotarliśmy zgodnie z planem i naszym oczom ukazał się ten pamiętający czasy PRL przybytek przy Wiśle. Wjazd z prawie 2-tonową przyczepą przez grząski piasek, ale się udało tylko dzięki sporej ilości kucy pod maską i 4x4. Teren niezagospodarowany, w pobliżu miejsc postojowych jakieś samochody, sprzęty rolnicze i inne dziadostwo. Brak możliwości zejścia do Wisły, bo brama zamknięta na kłódkę. Po terenie kręcili się jacyś dziwni ludzie, choć poza nami była tylko jedna załoga. Toaleta w tragicznym stanie. Śmierdzący fekaliami kibel i przepełniony kosz pełen zużytych damskich środków higienicznych (wszystko już dawno zapleśniałe i śmierdzące). Brak papieru toaletowego. Brudna umywalka przy której leżały jakieś śmierdzące szmaty. W osobnym pomieszczeniu zamkniętym pierwszego wieczoru na klucz był prysznic (względnie ok - czysty). Po terenie campingu biegał duży czarny pies, choć zapewniano mnie telefonicznie, że pies jest zamknięty i luźno nie biega. Chodziło tu o fakt, że sam miałem dwa malutkie psiaki i chciałem wiedzieć czego się spodziewać. W dniu przyjazdu od razu po zacumowaniu przyczepy pojechaliśmy autem załatwić swoje sprawy w Warszawie. Terenu pilnował obywatel Ukrainy, z którym wymieniliśmy się numerami telefonów i zapewnił mnie, że jak wrócę koło 22.00 to otworzy bramę wjazdową. Wieczorem okazało się, że jego telefon jest wyłączony. Zarządca terenu telefonicznie tłumaczył mi jak zdemontować siłowniki bramy żeby dostać do środka. Uwaliłem sobie ręce smarem, a i tak się nie udało. Po kilkunastu minutach odnalazł się stróż, który niepanimaju w czym problem. Nie mam alkomatu, ale jak dla mnie był już kompletnie pijany. Od samego rana trwały różnego rodzaju prace takie jak koszenie trawy, przycinanie drzew itp., więc o dłuższym spaniu nie było mowy. Za pobyt musiałem zapłacić 180zł, a nie jak była mowa 140zł bo tak ponoć jest w cenniku, który został mi okazany na ekranie telefonu. Poprosiłem o fakturę - brak możliwości wystawienia na miejscu. Mamy 8 maja, cały czas czekam aż dokument z końca kwietnia dojdzie pocztą, żeby go zaksięgować wraz z kwietniowymi kosztami. Reasumując to był najdroższy i jednocześnie najgorszy camping na jakim kiedykolwiek przyszło mi nocować. Zarządca terenu bardzo sympatyczny i pomocny. Z tego co tłumaczył dopiero w lutym przejął do prowadzenia ten teren od Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Co nie zmienia faktu, że od lutego można było tutaj kilka rzeczy ogarnąć...
Zobacz oryginalną recenzję ↗Kocham to miejsce. Chodzę tam do szkółki wędkarskiej. Obsługa i ogólnie ludzie których tam spotkasz są mili oraz życzliwi. Gorąco polecam każdemu choć raz przyjść. Widoki tez są piękne.
Zobacz oryginalną recenzję ↗